On – młody
ksiądz, ona – młoda mężatka. Miejsce akcji – głównie niewielkie miasto w
Wielkopolsce. Czas akcji – początek lat 80. XX wieku. Temat – historia
wielkiej miłości, traktowanej w miasteczku jako skandal obyczajowy, co
było dla bohaterów obciążeniem przez długie lata, ceną, jaką zapłacili
za pragnienie bycia razem.
W Zakochanej koloratce autor, po przedwczesnej śmierci żony, z którą
przeżył – jak to określa – „cudownych 10 000 dni”, postanowił opisać ich
historię.
Książka ma formę pełnej emocji rozmowy autora z ukochaną, w której
przypomina początek ich znajomości, opisuje zachowania jej męża i koleje
rozwijającego się uczucia. Pokazuje także reakcję jego zwierzchników i
środowiska kapłańskiego. Uzupełnieniem są listy bohaterki historii do
autora.
Autentyzm uczuć i problemów, z którymi spotykają się kochankowie, jest
bardzo wzruszający. Jednak decyzja o wspólnym życiu nie była łatwa,
szczególnie dla niego. Jak się to więc stało, że miłość zwyciężyła?
Zakochana koloratka jest książką dla wszystkich, którzy noszą w sobie
pragnienie prawdziwej miłości: kochać i być kochanym przez całe wspólne
życie.

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją dziwnej książki. Kiedy brałam ją z bibliotecznej półki spodziewałam się pięknej opowieści o miłości niemożliwej. Dodatkowym atutem był fakt, że część akcji rozgrywała się w Pleszewie - mieście oddalonym o 20 km od mojego miejsca zamieszkania.
Niestety srogo się zawiodłam, książka jest naprawdę obrzydliwa i chora. Zamiast szokującej opowieści o uczuciu młodego księdza do mężatki, otrzymujemy słodką, obrzydliwą papkę. Autor nie szczędzi powtórzeń , truizmów, język jest okropny przez co czyta się niemiłosiernie trudno.
Sam autor zaskoczył mnie swoją hipokryzją. Zakochał się w mężatce i bez większych oporów zaczął się do niej zalecać, nie zważając na męża, którego wielokrotnie w tej książce obrażał. Być może mąż wybranki kleryka był tępym brutalem, ale kim wobec tego jest Pan Kryspin, który bez skrupułów, wdaje się w romans - dosłownie pod okiem ślubnego. Nie dostrzegłam w tej powieści, żadnego żalu wobec kościoła, Boga czy choćby własnego sumienia. Autor jest jednak bardzo zdziwiony tym jak reagują na ich miłość ludzie - matka wybranki, która wstydzi się związku córki z księdzem, czy przełożony, który poleca mu zachowanie większej dyskrecji. Główny bohater nigdy też nie rozwodził się nad ewentualnym porzuceniem stanu kapłańskiego dla Romy, zdecydował się na to dopiero gdy dziewczyna postanowiła z nim zerwać, bo była w ciąży. Pomijając już fakt, czym zajmował się Pan Kryspin, powiedzcie same co z niego za mężczyzna, który nie przejmuje się zupełnie tym jakie życie będzie miała kochanka księdza i jego nieślubne dziecko w małym miasteczku. Tak jak wcześniej wspomniałam mąż ukochanej bił ją, o czym doskonale wiedział główny bohater, dlaczego nie zrobił nic by ją przed przemocą uchronić ?
Kryspinowi i Romie udało się w końcu pokonać wszelkie trudności, wiedli szczęśliwe życie przez wiele lat, które niestety przed wcześnie się skończyło chorobą i śmiercią kobiety.
Książki jak nie polecam jak zapewne możecie się domyślić. Przez całą lekturę towarzyszyło mi jedno uczucie wstyd - gdybym ja przeżyła tą historię strasznie bym się wstydziła to opisać.