Obserwatorzy

czwartek, 9 sierpnia 2012

Najpiękniejsza książka jaką czytałam nr 2



Zły. Okrutny. Bezwzględny. Tyle i aż tyle można o nim powiedzieć. James Kier jest człowiekiem, który nie dba o nikogo, ani o swoją żonę, ani o syna. Liczy się tylko on.

Kiedy ginie w wypadku, wszyscy nareszcie mogą powiedzieć, co o nim sądzą. Tylko, że James żyje. A to, co słyszy na swój temat, jest dla niego szokiem.

Postanawia się zmienić. Ale jak odzyskać miłość żony, którą opuściło się w chorobie? Jak poprosić o wybaczenie młodą matkę, którą pozbawiło się domu? I jak żyć ze świadomością, że zniszczyło się czyjeś życie?

Nigdy nie jest za późno, by zacząć czynić dobro.

„Stokrotki w śniegu” to wzruszająca powieść, świadcząca o tym, że nawet ludzie nie posiadający uczuć mogą się zmienić.Czytając książkę zastanawiamy się  czy ta przemiana nie przyjdzie za późno? Odpowiedź na nie oczywiście uzyskamy czytając powieść. 
Język tego autora cechuje prostota i lekkość. Książkę czyta się znakomicie. Nie dość, że jest wciągająca, to brak w niej sztuczności i nadęcia. Evans nie próbuje nikomu udowodnić, że jego literatura jest z wyższej półki. W zamian daje coś dużo cenniejszego - nadzieję i wiarę. To powieść z pięknym świątecznym akcentem.
Ryczałam przy niej ja bóbr. 
Gorąco polecam

5 komentarzy:

  1. Aż sobie wypożyczę tą książkę. w sumie dawno nic nie czytałam z tego co nie musiałam (mowa o podręcznikach akademickich). A teraz mam więcej czasu to można poczytać coś ciekawego, a dawniej dużo czytałam. Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż sobie przeczytam :))) Zaciekawiłaś mnie :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznam ze ciekawie sie zapowiada

    OdpowiedzUsuń
  4. Już widzę, że będzie mi się podobała:)

    OdpowiedzUsuń