Obserwatorzy

piątek, 12 października 2012

Wszystko albo nic Debbie Macomber

 W zeszłym tygodniu zamówiłam na allegro 5 książek i już wszystkie przeczytałam, na szczęście mam jeszcze w domu kilka innych za które muszę się zabrać.

Dzisiaj chciałam Was zachęcić do kolejnej książki Debbie Macomber, wczoraj przeczytałam ją jednym tchem.

Po śmierci męża, policyjnego detektywa, Lynn bardzo liczyła na pomoc Rydera. Był przecież przyjacielem jej męża, ojcem chrzestnym ich dzieci. Jednak Ryder odchodzi z policji i wyjeżdża z Seattle. Lynn krok po kroku organizuje sobie życie od nowa. Zakłada firmę, próbuje godzić obowiązki zawodowe z obowiązkami samotnej matki. Mijają trzy lata. Ryder wraca do Seattle, jednak rozżalona Lynn wyraźnie go unika. Nie wierzy, że znów mogą być przyjaciółmi. Jest zdumiona, gdy Ryder zaprasza ją na randkę. Odmawia - przecież dotąd traktowała go jak starszego brata. Jednak Ryder nie poddaje się tak łatwo. Powoli, ale zdecydowanie wkracza w życie Lynn i jej dzieci. 

Książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Idealnie nadaje się na jesienne wieczory, przy ciepłej herbatce z cytrynką.
Książka jak wszystkie tego typu, jest dość przewidywalna, wiadomo, że po licznych perypetiach główni bohaterowie będą żyli długo i szczęśliwie. Mimo wszystko czytałam ją z lekkim zaciekawieniem.
Serdecznie polecam 



Spodobały mi się inne książki tej autorki:

Sklep na Blossom Street

Skrawki życia

8 komentarzy:

  1. ja właśnie zrobiłam sobie listę książek, które muszę przeczytać i trochę tego jest ; o
    teraz kończę serię Ani z Zielonego Wzgórza. Porwała mnie całkowicie ;) pierwsze część jest znana i oklepana, natomiast kolejne są ciekawymi, zupełnie innymi historiami życia Ani. Radosnymi, a także pełnymi bólu i smutku. Czytam już drugi raz całą serię. Pierwszy raz przeczytałam w wieku około 12 lat, więc mało co pamiętałam i z chęcią powróciłam do tego na nowo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ok, dziękuję ;*
    zaraz poczytam sobie opisy i być może znajdę je tanio na allegro. Nie wiem jak Ty, ale wolę kupować używane książki :) jak już komuś nie są potrzebne, to z chęcią je przygarnę za niewielką kwotę. Poza tym stare książki mają jakiś urok i poniekąd oszczędzam drzewka ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. czyli mamy dokładnie tak samo :) chyba, że jakaś książka wyjątkowo mi się spodoba, to musi u mnie zostać ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. stokrotki w śniegu zainteresowały mnie najbardziej ;) już wiem, że muszę ją mieć. Reszta też wydaje się ciekawa i na pewno po nie sięgnę, ale pierwszeństwo mają stokrotki ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pora faktycznie robi się coraz lepsza do czytania.)

    OdpowiedzUsuń
  6. http://kuba-chojnecki.blogspot.com/2012/10/rekodziea-dla-marcinka.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej:) dzięki za prześliczny wisior! rozglądałam się ostatnio za sową i już nawet miałam sobie podobną kupić - a tu niespodzianka(!) dostałam ją od Ciebie:) ja wciąż czekam na jeszcze jedną osobę chętną na prezent ode mnie - ale na razie cisza... Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. czytasz jak burza. Ja moze teraz będę wreszcie miała więcej czasu na moje hobby. Oby nie zapeszyć:)

    OdpowiedzUsuń