Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wędrująca książka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wędrująca książka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 grudnia 2018

Wędrująca książka - Anna Sakowicz - Już nie uciekam

Kornelia puściła w obieg trzecią część kociewskiej trylogii Anny Sakowicz "Już nie uciekam". Do mnie przyszła od Elunii i znalazłam w niej cudowne zawieszki, a od właścicielki małe co nie co.


Joanna potrafi zaskakiwać zarówno siebie, jak i najbliższych. Jest narzeczoną Artura, iskrzy między nią a Jaromirem, w dodatku pojawia się kolejny zagadkowy mężczyzna. Pomimo wątpliwości, bohaterka zaczyna urzeczywistniać swoje marzenia. Przeprowadza się na Kociewie i podejmuje decyzję o uruchomieniu kawiarni w lokalu, z którym wiążą się pewne tajemnice. Nadal pracuje jako wolontariuszka w hospicjum dla dzieci. Pisze dla nich bajki. Wkrótce zgłasza się poważny wydawca, który chce je opublikować, ale stawia warunki... Nowa powieść Anny Sakowicz jest historią o dojrzałej, potarganej przez życie kobiecie, która pragnie stworzyć prawdziwy dom z właściwym partnerem. Już nie uciekam zamyka trylogię kociewską ( Złodziejka marzeń, To się da!). 
 Cała seria książek bardzo mi się spodobała. Opowiadała o kobiecie po 40 stce - Joannie, która wraz z córką Ludwiką porzuca pracę i ustabilizowane życie. Zaczyna wszystko od nowa na Kociewiu. Poznaje nowych ludzi, zwyczaje tam panujące, znajduje miłość. 
W trzeciej części Joanna już na dobre odcina się od przeszłości zamieszkuje w Stargardzie u ciotki Zosi i planuje ślub z Arturem, a także otwarcie własnej kawiarni. Nadal jest wolontariuszką, opiekuje się Mrówką, Szpilką i Pati, musi się jednak uporać ze straszną bezwzględnością losu. Pomaga również Arkowi wychowankowi rodziny zastępczej, która właśnie się rozpada. Sama musi zastanowić się nad swoim związkiem, bo sielankę psują wspomnienia zmarłej żony mężczyzny, ale jej bezkompromisowa matka domaga się podania terminu ślubu.
Anna Sakowicz włada niezwykle lekkim piórem, w książce znajdziemy niezwykle dużą dawkę humoru, oczywiście w tej dziedzinie prym wiedzie ciocia Zosia, która mimo swoich blisko 90 lat, nadal jest pełna życia. Joanna jest ciekawą bohaterką, nieco zagubioną w rzeczywistości, pragnącą spokoju i stabilizacji, niekiedy trochę dziecinną i irytującą, ale bardzo się cieszę, że ją poznałam. 
Zachęcam Was do przeczytania całej kociewskiej trylogii.

Następną w kolejce czytelniczką była MammaMai, wysłałam jej koralikowe śnieżynki:


wtorek, 8 sierpnia 2017

Mia March - Poszukiwany Colin Firth

Kolejna powieść autorki bestsellerowego „Klubu filmowego Meryl Streep” opowiada o mieszkańcach małej nadmorskiej miejscowości w Maine, których elektryzuje wiadomość o planach nakręcenia w ich okolicy filmu z Colinem Firthem w roli głównej.
Dziennikarka Gemma Hendricks, która straciła pracę i rozstała się z mężem, jest święcie przekonana, że przeprowadzenie wywiadu z aktorem uratuje jej karierę i małżeństwo. Jednak to chwytająca za serce historia dwóch miejscowych kobiet pochłonie ją bez reszty. Bea Crane przybywa do miasteczka po tym, jak dowiedziała się, że była adoptowanym dzieckiem. Z ukrycia obserwuje swoją biologiczną matkę, Veronicę Russo, z którą nie jest jeszcze gotowa się spotkać. Veronica, trafiając w końcu na plan filmowy jako statystka, zmuszona zostaje do przeanalizowania całego swojego życia… 


Książka wędrowała tak długo, że zanim przybyła do mnie byłam zdziwiona, że na nią się zapisałam, bo w sumie nie jestem jakąś wielką fanką Colina Fortha... Powiem szczerze, że nawet nie oglądałam od początku do końca żadnego filmu z jego udziałem, ale na szczęście to nie przeszkadzało w lekturze. 
Trochę się obawiałam, że będzie to powieść o jakiejś namolnej fance, które odda prawie wszystko za spotkanie z ulubioną gwiazdą, ale na szczęście się myliłam. 
Książka opowiada historie trzech różnych kobiet, każda z nich znalazła się w przełomowym momencie swojego życia i ma mnóstwo pytań i wątpliwości. Bea musi na nowo odnaleźć swoją tożsamość, dla Veronici przyszedł czas zmierzenie się z duchami przeszłości, natomiast Gemma, chce się pogodzić z nową sytuacją, w której się znalazła.
Książkę szybko się czyta, przystępny język, autorka lubi podawać sporo szczegółów, ale można jej to wybaczyć. Lekka, miła lektura z przyjemnymi bohaterkami, okraszona słodkością ciast wypiekanych przez jedną z dziewczyn :). Nie nazwałabym jej banalną, czy przesłodzoną, bo mimo przewidywalnego scenariusza traktuje o rzeczach poważnych.

Książkę puściła w obieg CreaDiva, za co bardzo dziękuję, do mnie przybyła od Barbary:

Natomiast ja wysłałam do Miśka77

środa, 29 marca 2017

Kasie West. Chłopak na zastępstwo

Przez całe liceum Gia była typem szkolnej gwiazdy. A teraz miała jeszcze fajnego, starszego od siebie chłopaka, o którym tyle opowiadała znajomym, i wszyscy wreszcie mieli go poznać. Ale tuż przed balem maturalnym, podczas którego miała nastąpić prezentacja, już na parkingu, Bradley z nią zerwał. Jak on mógł? Jak mógł postawić ją w takiej sytuacji?! I co tu zrobić, żeby wyjść z twarzą?

Nagle Gia wypatruje w jednym z samochodów nieznajomego, a w jej głowie rodzi się sprytny plan. Przecież nikt nie będzie wiedział, że to nie Bradley, a ona nie okaże się kłamczuchą, która tak bardz.byoiuolo chciała mieć chłopaka, że go sobie wymyśliła…
Co jednak, jeśli przedsięwzięcie wymknie się spod kontroli? W końcu pomysł jest dość ryzykowny…



Książkę dostałam dzięki akcji Book  Tour na blogu Wymarzona książka, oraz Wydawnictwu Feeria. Zainteresowała mnie recenzja Mrumru, a że były jeszcze wolne miejsca to się dopisałam.
Zacznę może od tego, że jestem co najmniej 10 lat za stara na tego typu powieści. Główna bohaterka to typowa amerykańska nastolatka, przesiąknięta technologią, mediami społecznościowymi, najważniejsze dla niej jest zdanie rówieśników. Kiedy na balu maturalnym postanawia przedstawić znajomym "osławionego" ukochanego, on z nią zrywa na parkingu. Dziewczyna nie chce zostać skompromitowana, więc znajduje tytułowego "Chłopaka na zastępstwo".
Książką porusza dość ciekawe zagadnienie o którym wcześniej wspomniałam, a mianowicie uzależnienie od Twitterów, Instagramów, Facebooków itd... Brat głównej bohaterki angażuje całą rodzinę w bardzo ciekawy eksperyment, dzięki któremu przede wszystkim Gia odkryje , że internet to nie wszystko.
Powieść jest idealna dla nastolatków, choć i ja połknęłam ją w jedno popołudnie. Język przystępny, szybko się czyta, fajna okładka :)
Dziękuję Marcie za możliwość przeczytania.
Książkę można zakupić na stronie empik.com !

poniedziałek, 20 lutego 2017

Dwadzieścia siedem snów - Marta Alicja Trzeciak

Do zapomnianej przez świat wsi przyjeżdża młoda pisarka, która planuje rozpocząć pracę nad swoją najnowszą powieścią. Wynajmuje pokój u tajemniczej kobiety, zwanej przez miejscowych Szarą. Już pierwsze chwile pobytu u gospodyni pokazują dobitnie, że zarówno dom, jak i cała wieś kryją w sobie wiele sekretów.

Równolegle do fabuły prowadzonej na jawie czytelnik zostaje wprowadzony w świat niezwykle realistycznych snów pisarki. Pojawiają się w nich niby ci sami bohaterowie, których spotyka w świecie rzeczywistym, a jednak zupełnie odmienni od postaci rzeczywistych. Sny prowadzą pisarkę dalej niż jej dociekania na jawie. Podążając ich tropem, główna bohaterka zaczyna odkrywać zarówno tajemnice pobliskiego wzgórza, jak i sekrety skrywane przez mieszkańców całej wsi.

Pisarka pochłonięta swoimi dociekaniami nie zauważa nawet, że jej najnowsza powieść zaczyna pisać się sama. Każdy kolejny sen przynosi nowy rozdział, a zagadki rozwiązują się zarówno podczas jawy, jak i w czasie snu.

Ostatecznie główna bohaterka będzie musiała odpowiedzieć na pytania: Co wydarzyło się naprawdę, a co jej się tylko śniło? Kto jest bohaterem powstającej powieści? Czy przypadkiem nie jest tak, że pisarka to tylko postać z własnej książki?



Powieść dostałam dzięki uprzejmości Dominiki z bloga http://ksiazkowe-wyznania.blogspot.com/p/book-tour.html, Książka Pani Marty Alicji Trzeciak bierze dział w akcji BookTour. Powieść okazała się ciekawa- zapewne dzięki cudnemu klimatowi zapomnianej wsi, okolic i jej mieszkańców, również intrygująca, przepełniona tajemnicą i magią. Ja niestety za takimi książkami nie przepadam ,co sobie po raz kolejny uświadomiłam, są dla mnie dość ciężkie do przebrnięcia, choć tym razem najgorzej nie było. Irytujące było to, że niekiedy ciężko było mi rozróżnić co jest jawą, a co snem... Autorka miały fajny pomysł na fabułę, ma również lekkie pióra, a okładka jest cudowna. Powieść Dwadzieścia siedem snów polecam wszystkim, którzy mają ochotę oderwać się od codzienności.

sobota, 3 września 2016

Złodziejka marzeń - Anna Sakowicz

Joanna to czterdziestoletnia nauczycielka samotnie wychowująca nastoletnią córkę Lusię. Zmęczona pracą zawodową postanawia iść na urlop zdrowotny i zacząć realizować swe marzenia. Zamiast odpoczywać, musi jednak wyjechać, by zaopiekować się chorą ciocią. Pobyt w Starogardzie Gdańskim okazuje się pełen niespodzianek. Joanna zaczyna pisać, prowadzi "śledztwo" dotyczące przystojnego sąsiada i udziela się w hospicjum, przede wszystkim jednak wskutek tych doświadczeń całkowicie odmienia swe życie.
Złodziejka marzeń to napisana żywym językiem, utrzymana w ciepłym, zabawnym, optymistycznym, a niekiedy poważnym tonie powieść obyczajowa, która realistycznie oddaje atmosferę niewielkiego miasta, łamie stereotypy i pokazuje, że nigdy nie jest za późno, by zacząć nowe życie. 



Ciekawa, choć dość przewidywalna książka na popołudnie przy herbatce. Główna bohaterka wraz z córką, za namową matki przenosi się na drugi koniec Polski by zaopiekować się dawno niewidzianą ciotką. Ciotka jak na swój wiek i jak na towarzyszące jemu choroby jest dość żwawa i bystra. Joanna poznaje przystojnego Piotra i nawiązuje z nim znajomość, choć szybko zaczyna jej coś w mężczyźnie nie grać, na dodatek podsłuchuje pewną rozmowę. Rozmowa jest tak szokująca, że postanawia przeprowadzić prywatne śledztwo czy naprawdę ów Adonis jest zbokiem... Do Asi przyjeżdżają przyjaciółki, spotkanie tych trzech kobiet prowadzi do zabawnych zdarzeń, sama bohaterka jest mistrzynią w pieczeniu ciast i niespełnioną pisarką...
Książkę czyta się szybko i przyjemnie, najbardziej spodobał mi się wątek pomocy potrzebującym w fundacji i praca w hospicjum. Z chęcią przeczytam drugą książkę tej autorki :) 


Książkę dostałam w ramach zabawy Wędrująca książka, jej właścicielką jest Misiek77, a do mnie przyleciała od MammyMai z takim prezentem :




Ja posłałam do Judyty:



A oto mój wpis do zeszytu:


niedziela, 20 grudnia 2015

Kartki

Długo się za nie zabrać nie mogłam, ale w końcu jak się wzięłam to powstało więcej kartek niż potrzebowałam. Wszystkie, które miały wyruszyć w świat już to zrobiły w środę i czw, mam nadzieję, że dojdą na czas.



Która Wam się podoba?
Wróciła do mnie w zeszły poniedziałek Wędrująca książka - Love story, ciesze się, że biorącym udział w zabawie się podobała, mimo początkowych niechęci:) No jednak nie było to typowe romansidło. Ja książki jeszcze nie czytałam, wkrótce się za nią wezmę :)

Od Bożki dostałam to :





Dziękuję bardzo :)

 W tym momencie powinnam zaprezentować jakie Wy wysyłałyście dodatki do książki, ale ze wstydem muszę się przyznać, że wszystkie zdjęcia z maila mi zniknęły, robiłam porządek i praktycznie całą skrzynkę sobie wyczyściłam, ale większość z Was publikowało to na blogu, więc nie będę prosić o dosyłanie. 

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Wędrująca ksiązka - Lista



1. Mlenka
3. Tynka 
5. Mrumru

Dziękuję Wam serdecznie za dołączenie do zabawy, proszę o przesłanie/przypomnienie na mojego maila daria.krys@onet.pl Waszego adresu, gdy przeczytacie książkę proszę pisać podam adres do kolejnej osoby, tak byśmy mniej więcej pogląd gdzie się znajduje. 
Terminu w jakim macie przeczytać książkę nie ma, proszę jednak jest zbyt długo nie przetrzymywać.
Miłej lektury

czwartek, 30 lipca 2015

Irlandzki sweter Nicole R.Dickson

Młoda kobieta z córeczką ucieka od niekochanego męża na irlandzką wysepkę i odzyskuje spokój ducha w małej nadmorskiej społeczności. Wkrótce w ich otoczeniu pojawia się przystojny rudowłosy skrzypek… oraz ponury stary rybak, który ukrywa straszną tajemnicę.
Tę pełną ciepła i czułości powieść z irlandzkim krajobrazem w tle pokochali czytelnicy na całym świecie. 

Okładka książki Irlandzki sweter 

Według mnie opis książki trochę na wyrost.. Strasznie nie mogłam się doczekać, aż powieść wreszcie do mnie trafi, a czuje się zawiedziona. Za bardzo nie zrozumiałam o co w niej chodziło, strasznie nudziły mnie  rozmowy właściwie o niczym, nagromadzenie bohaterów sprawiało, że nie mogłam się połapać kto jest kim. Jeśli zaś chodzi o miłość to na pewno nie było w książce romantycznych uniesień, poznawania się itd. Książkę można porównać do serialu, opuścisz jeden dwa odcinki i możesz spokojnie oglądać dalej, bo i tak zorientujesz się o co chodzi. Trochę akcji i zaciekawienia wprowadziły tragedie głównych bohaterów : Stary Rybak stracił czworo synów, po czym odeszła żona, mężczyznę dręczą wyrzuty sumienia. Otwiera się na świat i ludzi dopiero wtedy gdy poznaje córkę głównej bohaterki. Rebecca Moray również nie może odzyskać spokoju, ją też dręczą demony przeszłości. Mąż, który był chory psychicznie tyranem ginie na jej oczach, dziewczyna wciąż wyrzuca sobie, że mogła go uratować. W końcu jak to zwykle bywa w takich powieściach wszystko się ułoży...Plusem książki są opisy cudownych krajobrazów Irlandii.


Powieść w zeszłym tyg posłałam dalej, zapewne znajdzie się osoba zauroczona ją, bo jak wiadomo ile ludzi tyle opinii. Do jutra trwają zapisy na moją Wędrującą Książkę, zapraszam.

czwartek, 12 marca 2015

Kolejna wędrująca książkę

Książkę Marty Bilewicz wysłała do mnie Kasia S. , a jej właścicielką jest Sylwia


"Lucas Scarlett prowadzi agencję detektywistyczną w Chicago. W trakcie śledztwa, w jednej z akcji, poznaje tajemniczą Chelsea, która udziela schronienia jemu i jego rannemu przyjacielowi. Na pierwszy rzut oka dziewczyna wydaje się być zwyczajna i niegroźna. Jednak w miarę odkrywania tajemnic wokół niej, Lucas nie jest już niczego pewny. Kiedy nagle zagląda w lufę pistoletu dzierżonego w jej dłoni, jest już pewien, że Chelsea nie jest zwyczajną dziewczyną. Czy to ona postrzeliła jego przyjaciela? Kto telefonuje do niej po nocach? Akcja książki w zaskakujący sposób przenosi się z Chicago i małego miasteczka Crystal City, aż do Meksyku. Brawurowa ucieczka plażą na wybrzeże oraz motorówką przed uzbrojonymi zabójcami, rzuca naszych bohaterów na jakąś – bliżej nieokreśloną – wyspę. Kim tak naprawdę jest Chelsea? Jaka jest jej rola we wszystkim, co właśnie spotkało Luke’a? Czy uda im się rozwiązać wszystkie tajemnice? Czy będzie stać ich oboje na szczerość? Na te i inne pytania odpowie dynamiczna akcja powieści Goniąc cienie

Szczerze, to muszę przyznać, że należę do tych osób, które nie przepadają za książkami polskich autorów, chociaż w tym roku jak na złość głównie takie do mnie spływają. Po raz kolejny przyznaje, że nie miałam racji. Książka bardzo ciekawa, szybka akcji, ciekawi bohaterowi. Połączenie kryminału i romansu co uwielbiam :) Największym minusem też książki jest to, że niestety szybko ucieka z pamięci.... choć przeczytałam ją w jeden dzień, dzisiaj już nie wiem o co tak dokładnie w niej chodziło...

Zapraszam do zabawy, do 14 marca proszę się zapisywać, w niedzielę wylosuję osobę do której poślę książkę, a ona po przeczytaniu zorganizuje taką samą zabawę.

niedziela, 15 lutego 2015

Wędrująca książka , wędruje do...

Osoby chętne, które zapisały się do zabawy to :
1.Kasia S.
2.Greenfrog
3. Kartoflana
4. Kgosia

Nie było żadnego losowania, poprosiłam  Adasia o podanie ulubionej cyfry, po długim namyśle stwierdził, że 4, tak więc proszę Kgosię o kontakt.

poniedziałek, 2 lutego 2015

Richard Paul Evans Zimowe Sny - Wędrująca książka.

"Zimowe sny" dostałam od Tynki w ramach zabawy Wędrująca Książka. Nie wiem kto jest jest pierwotnym właścicielem, ale nieważne, bo zgodnie z zasadami puszczam ją dalej. Osoby zainteresowane proszę pod tym postem się wpisywać do 14 lutego, w niedzielę 15 wylosuję osobę do której powieść trafi. Proszę jednak by zapisywały się osoby poważne i uczciwe, które zamierzają kontynuować zabawę. Do książki dołożę mały upominek, dlatego też proszę napisać, który spośród dwóch kolorów wybieracie: Mięta czy pastelowy róż (swoją drogą oba są przepiękne).

A teraz o książce:

Nawet złamane serce może pokochać na nowo
„Życie jest glebą, nasze decyzje i czyny słońcem i deszczem, ale nasionami są nasze sny”.
Joseph nigdy wcześniej nie przywiązywał wagi do snów. Był osobą mocno stąpającą po ziemi – wschodzącą gwiazdą reklamy i dumą ojca, co budziło zazdrość jego starszych braci. Nie przypuszczał, że pewien sen, który od razu zrodził w jego sercu niepokój, okaże się proroczy…

~~~~

Czy Joseph będzie potrafił wykorzystać swój niecodzienny dar czytania przyszłości?
Czy sny wskażą mu właściwą ścieżkę?
I czy dziewczyna, która skradła mu serce, okaże się godna jego miłości?

~~~~

"Zimowe sny" to najnowsza powieść bestsellerowego autora Richarda Paula Evansa - wyjątkowa dla polskiego czytelnika. Autor pisał tę książkę w czasie podróży po Polsce i umieścił w niej wiele polskich wątków. Jest to wzruszająca opowieść o tym, że nawet złamane serce może pokochać na nowo, a sny mają tajemniczą moc i potrafią podsunąć rozwiązanie życiowych dylematów.

Okładka książki Zimowe sny 

Do tej pory Richard Paul Evans był moim mistrzem jeśli chodzi o książki romatyczno - obyczajowe, jednak tym razem bardzooo się zawiodłam...
Potwornie banalna i pretensjonalna opowieść. Autor głównie skupiał się na głównym bohaterze,na jego karierze, relacjach z rodziną niż na wątku miłośnym. Relacje z dziewczyną były naprawdę płytkie.. początkowo myślałam, że w tej książkę pierwszoplanową rolę odegra przyjaźń, a nie miłość. Joseph z jednej strony młody chłopak, który by ratować brata rezygnuje ze wszystkiego co do tej pory posiadał, więc można nazwać go odważnym, pewnym siebie, z drugiej zaś bardzo miałka i jałowa postać... Zakończenie tak idealne, że aż nierealne...
Mimo wszystko dostrzegam jednak w tej książce plusy: przede wszystkim wątki polskie - autor pisał powieść podczas podróży po naszym kraju...po drugie przesłanie - jak wszystkie książki autora również i ta przypominała nam o wielu wartościach, bez których nasze życie i świat było by niczym...bardzo fajne są cytaty z pamiętnika głównego bohatera i po trzecie nawiązanie do przypowieści biblijnej.

Jeśli ktoś chce sam sobie wyrobić opinię, ma szansę przeczytać tą książkę, także zapraszam do zapisywania się. 

p.s. czy ktoś może mi udzielić informacji jak dodaje się do bloga zakładki? niektóre z Was posiadają np biżuteria, scrapbooking, decoupage itd...

środa, 8 października 2014

Wędrująca książka

Jakiś czas temu Tynka wylosowała mnie w zabawie wędrująca książka.
Prócz książki mojego ulubionego autora Richarda Paula Evansa - Zimowe Sny.


 Dostałam od Justyny również prezent, przepiękne pudełeczko pełne koronek.



Nie wiem czy są jakieś zasady oprócz tego by puścić książkę dalej w świat, zrobię to na pewno, ale bliżej końca roku, gdy znajdę czas by ja przeczytać, dzisiaj na razie się tylko chwalę...
Zabrałam się również za wykorzystywanie otrzymanych koronek... ale o tym może jutro...

sobota, 6 września 2014

Wędrująca książka

Jakiś czas temu zapisałam się u Janielki na zabawę Wędrująca książka - książką była Chustka Joanny Sałygi. Pierwszą osobą, która ją czytała byłam Karolina, od niej dostałam cudowną zakładkę i coś na ząb. Ślicznie dziękuję.

zdjęcia zapożyczone

 

 
 

Ja natomiast wysyłałam do Tynki:
Zakładkę pokazywałam Wam już wcześniej wykonałam ją splotem makramowym, to mój pierwszy raz, więc mam nadzieję, że mimo jednego błędu się spodobała.



Co do samej książki to się nie wypowiem, jednym może się podobać innym nie, dla mnie była trochę dziwna.


piątek, 2 sierpnia 2013

Wędrująca Książka od Diany

Kilkanaście dni temu przybyła do mnie Wędrująca Książka, którą puściała w obieg Diana. Książkę wysyłała do mnie Balerina i dołączyła bardzo pomysłową zakładkę. Dziękuję.


Barcelona, lata osiemdziesiąte XX wieku. Oscar Drai, zauroczony atmosferą podupadających secesyjnych pałacyków otaczających jego szkołę z internatem, śni swoje sny na jawie. Pewnego dnia spotyka Marinę, która od pierwszej chwili wydaje mu się nie mniej fascynujaca niż sekrety dawnej Barcelony. Śledząc zagadkową damę w czerni, odwiedzająca co miesiąc bezimienny nagrobek na cmentarzu dzielnicy Sarriá, Oscar i jego przyjaciółka poznają zapomnianą od lat historię rodem z Frankensteina i XIX-wiecznych thrillerów. Historię, której dramatyczny finał ma się dopiero rozegrać...


Byłam przekona, że tą książkę, będę męczyć wiele dni, a przeczytałam w dwa popołudnia i z żalem przewróciłam ostatnią kartkę. Książka bardzo wciąga, czytelnik z każdą stroną czuje coraz większy dreszczyk emocji, coraz większą ciekawość. Dla mnie było to połączenie dobrego kryminału z surrealistycznym horrorem. Bowiem w powieści przewinie się wiele trupów, ludzi o zniekształconych ciałach, drewnianych kukieł, później i potworów. Myślę, że autor ma talent by wszystkie te elementy połączyć w spójną historię z wątkiem miłosnym w tle. Zafon w "Marinie" przedstawia nam również miasto swojej młodości - Barcelonę. Czujemy klimat owego miasta i żałujemy, że nie towarzyszymy głównemu bohaterowi.

wtorek, 16 kwietnia 2013

Wędrująca książka

Byście miały możliwość polowania na 2000 komentarza sama muszę dodawać więcej postów:) hmm bardzo to mobilizujące:)
Dzisiaj napiszę kilka słów na temat książki, którą puściła w obieg Tina - Kochając Większą Kobietę Jennifer Weiner.


Kuszącym z początku - aczkolwiek niezbyt rozsądnym - byłoby przypuszczać, że główna bohaterka, Candace Shapiro, jest po prostu kolejną Bridget Jones. Silna, zabawna i mniej nienawidząca siebie niż swoja poprzedniczka, 28-letnia dziennikarka Philadelphia Examiner zaprzątnięta jest swoją nadwagą i mężczyznami, ale potrafi dostrzec humor w najbardziej niemiłych aspektach życia. Nawet wówczas, gdy jej były chłopak, Bruce, na łamach popularnego magazynu kobiecego wyznaje, że "Miłość do Dużej Kobiety to akt odwagi w dzisiejszym świecie". Poruszona do głebi tym publicznym poniżeniem, Cannie znajduje ukojenie w tequili i swym ukochanym psie, Nikfinie. Bruce rozczarowuje ją tak samo jak własny ojciec, który w dzieciństwie emocjonalnie ja poniżał, po czym zostawił całą rodzinę, znikając bez śladu. Mimo wszystko Cannie pozostaje silna dla swojej rodziny i przyjaciół, przyłącza się do grupy osób walczących z nadwagą, odnosi sukces zawodowy i dojrzewa do sytuacji, w której to ona musi prosić o pomoc, by stawić czoła poważnym problemom. Debiut Weiner to oryginalna, dowcipna i poruszająca opowieść z sympatyczną bohaterką, solidną fabułą, błyskotliwymi dialogami i wzruszającym przewrotem akcji.

 


Początkowo książkę czytało mi się ciężko, wydawała się strasznie nudna, jednak z czasem się wciągnęłam:) Trochę nie podobały mi się te wspomnienia z przeszłości, bo człowiek czytając czasem zastanawia się o co chodzi. Według mnie za dużo stron zostało poświęconych miłości do byłego partnera, a za mało napisano na temat nowego, rodzącego się uczucia.

Fajna książka nie tylko o miłości, ale również o wierze w siebie i akceptacji swoich kompleksów.


Książkę wysyłałam do właścicielki, a zgodnie z zasadą należało dołożyć mały upominek. Przygotowałam broszkę z szarej satyny, ozdobiłam ją perłowymi jasnymi koralikami, oraz mniejszymi czerwonymi, natomiast bransoletkę wykonałam na podst. tutorialu Vivien. W paczce znalazła się również kartka z życzeniami świątecznymi, herbatki i czekoladki.


 


czwartek, 14 marca 2013

Wędrująca książka

W zeszłym tygodniu przyszła do mnie Pierwsza Wędrująca książka. Organizatorką zabawy jest Justyna.


W sumie nawet nie wiem od kogo do mnie przywędrowała, bo zapisałam się na ostatnią chwilę, ale dziękuję za piękny igielnik i słodycze, które zostały już dawno pochłonięte.

Zabieram się za czytanie:)