Strony

środa, 10 sierpnia 2016

Charlotte Link - Lisia Dolina

Słoneczny sierpniowy dzień kończy się dla Matthew Willarda koszmarem. Wracając ze spaceru z psem, dociera na opustoszały parking, na którym powinna czekać na niego żona. Zastaje tylko samochód, po Vanessie ginie wszelki ślad. Matthew jest przekonany, że Vanessa nie odeszła z własnej woli, nie domyśla się jednak całej przerażającej prawdy: kobieta została uprowadzona. Porywacz, wielokrotnie skazany kryminalista Ryan Lee, zanim jeszcze zacznie się domagać okupu, zostaje aresztowany z powodu udziału w bójce i ląduje za kratkami. Ryan nie ma odwagi wyjawić prawdy nawet swemu adwokatowi, choć wie, jaki okrutny los czeka porwaną.
Prawie trzy lata później scenariusz owych zdarzeń się powtarza. Znów w tajemniczych okolicznościach przepada bez śladu kobieta, policja jest bezradna. Nadal bowiem nikt nie wie, co takiego uczynił wówczas Ryan, który został tymczasem wypuszczony na wolność... 



Mojego męża bratowa ostatnio powiedziała, że u osób, które przeczytały już bardzo dużo książek pojawia się taki problem, że żadna kolejna im się nie podoba i chyba coś w tym jest. Lisia dolina to moje drugie spotkanie z Panią Link... Obserwator spodobał mi się, akcja trzymała w napięciu pomijając nielogiczne zakończenie, książka jest godna polecenia, o tyle Lisia dolina nie spełniła moich oczekiwań. Fabuła ciągnęła się nie miłosiernie, mimo, że czytało się szybko to jednak akcja rozwinęła się bliżej 200 strony... Po przeczytaniu powieści uznałam, że 70 % rozwiniętych wątków nic do książki nie wnosiło, rozumiem, że miało to na celu zaciekawienie czytelnika, zamącenie w głowie... Ale za dużo niezbyt dobrze wykreowanych bohaterów tylko mnie znudziło... Bohaterem, który mi się spodobał był sam Matthew, który 3 lata temu w niewyjaśnionych okolicznościach stracił żonę, mimo, że czas leci dalej, rany nie mogą się zagoić, gdyż cały czas w sprawie Wanessy nic  nie wiadomo. Pewnego dnia, mężczyzna poznaje miłą dziewczynę, choć chce wyzwolić się z ciemności nierozwikłana sprawa z przeszłości nie pozwala mu iść na przód...Wanessę 23 sierpnia 2009 roku porwał nie jaki Ryan Lee, mężczyzna mając nóż długów na karku chwyta się ostatniej deski ratunku jaka przychodzi mu do głowy, planuje kobietę wypuścić ja tylko otrzyma okup, w między czasie jednak pech sprawia, że Ryan trafia do więzienia za pobicie w barze... Okazuje się jednak takim zwyrodnialcem, że nikomu nie wspomina o biednej kobiecie przebywającej w zabitej gwoździami trumnie czym skazuje ją na pewną śmierć...Po wyjściu z więzienia co dziwne i nienaturalne widzimy już zupełnie innego człowieka...Bohaterki też inteligencją nie grzeszyły, wszystkie wyszły jakoś tak na jedno kopyto... wczoraj skończyłam czytać, a dzisiaj niestety nie jestem w stanie podać ich imion...
Z Panią Link żegnam się na razie, ale nie na zawsze, mam nadzieję, że uda mi się przeczytać ciekawszą pozycję, która wyszła spod jej pióra.

Możecie mi polecić coś ekstra?

7 komentarzy:

  1. tej akurat nie czytałam:-)ale po takiej recenzji to nie wiem, czy się za nią wezmę:-) Buźka!

    OdpowiedzUsuń
  2. nie przepadam chyba za bardzo za tematem porwania,jakoś mnie ta tematyka nie wciąga i chyba racja że po przeczytaniu tak wielu ksiązek robimy sie wybredne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zanim sie pojawiłeś, czytałaś???

    OdpowiedzUsuń
  4. oj raczej tematyka nie dla mnie, ja z tych wzruszaczy jestem;) ale przypomniałaś mi, że trzeba skończyć czytać książkę o Małym Tomie;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdy przeczytałam, że to kolejna powieść z porwaniem, od razu wiedziałam, że Ci się nie spodobała.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj coś narzekasz ostatnio:P A tak na poważnie nie wiem, jak książka, ale motyw z trumną ciekawy..choć pewnie lepiej by było inaczej go rozwinąć..

    OdpowiedzUsuń
  7. Ach te książki i ten czas.... Jak Wy to robicie! Hmmmm...

    OdpowiedzUsuń